Jerzy Myszor, Pobożny Ślązak idzie na wojnę z Francuzami 1870-1871, Katowice 2014, Wydawnictwo: Infort Editions, ISBN 978-83-64023-37-8, ss. 380. 
Notka o książce: Wojnę francusko-pruską analizowali i opisywali w swoich pamiętnikach politycy, żołnierze najwyższej i niższej rangi, lekarze wojskowi, niemieccy jak Daffner, literaci, korespondenci najważniejszych gazet Europy i świata. Niektórzy z nich, jak marszałek Moltke (starszy), byli głównymi aktorami dramatu. Inni, wśród nich kapelani wojskowi i pielęgniarze, znajdowali się pośród żołnierzy, ale nie brali udziału w bezpośredniej walce. Cywile, którzy szli wraz z armią, śledzili z bliska teatr wojny, jak Hans Wachenhusen, bystry obserwator i skrupulatny kronikarz. Nas jednak interesują świadectwa zwykłych ludzi, którzy zwykle milczą na kartach historii – będą to listy frontowe żołnierzy, na ogół szeregowców i podoficerów z Górnego Śląska. Przeżyli w pamięci, bo korespondencje żołnierzy z frontu publikowała ówczesna prasa. Podpisywane na ogół z imienia i nazwiska, kierowane były do rodzin, przyjaciół, niektóre wprost do redakcji gazety, którą czytał i abonował autor listu. Okazali się na tyle nieważni dla historii, że – nawet kiedy znamy ich nazwiska i parafie z których pochodzili – poza miejscem, datą urodzenia nic o nich nie wiemy. Można się tylko domyślać, że – jeśli przeżyli – to wrócili do domu, jak opisuje Karol Miarka we współczesnej powieści „Odpuść nam”. Zapewne wielu skorzystało z ożywienia spowodowanego przez wojnę i osiedliło się w jednym z krajów niemieckich, jak Westfalia, do której przyciągało polską emigrację Zagłębie Ruhry. Tam znaleźli pracę, wielu z nich było przecież górnikami i hutnikami. Nie piszemy więc historii wojny francusko-pruskiej, nie zajmujemy się także aspektami militarnymi udziału Ślązaków w tej wojnie. Przede wszystkim chodzi nam o Górnoślązaków, czyli mieszkańców Górnego Śląska, którzy wzięli udział w tej wojnie... (ze Wstępu) 
do nabycia: Księgarnia